• .

  • .

  • .

  • .

  • .

Porady

Ogród – M jak Mrówka

Kontrowersyjny sumak

Sumak octowiec to roślina, która budzi sprzeczne uczucia – może być albo kochana, albo nienawidzona. Jednych zachwyca swoim pięknym baldachimowatym pokrojem i fantastycznie przebarwiającymi się jesienią liśćmi, drugich przeraża swoim ekspansywnym charakterem, któremu zawdzięcza określenie „zemsta sąsiada”. Postarajmy się spojrzeć na to kontrowersyjne drzewo bez emocji.

Post Kontrowersyjny sumak pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Kontrowersyjny sumak

Zawsze należałam do wielbicieli sumaków. Miałam nawet kiedyś piękny „egzemplarz” w ogrodzie, ale mąż roztoczył taką wizję ekspansji rośliny, łącznie z groźbą rozsadzenia fundamentów domu przez jej korzenie, że z bólem zgodziłam się na jej wycięcie. Było to ponad dwadzieścia lat tamu, a co roku przynajmniej jeden odrost sumaka pojawia się w naszym ogrodzie i to w miejscach odległych od tego, w którym rósł przed laty nasz dorodny okaz… To namacalne świadectwo, że z pięknego drzewka sumak może stać się w uciążliwym i trudnym do zwalczenia chwastem. Mamy mały ogród, dlatego nie bardzo możemy sobie pozwolić na monokulturę octowca, w efekcie oczywiście każdy najmniejszy odrost sumaka natychmiast jest kwalifikowany przez gremium rodzinne do wycięcia. Nadal jednak to malownicze drzewo mnie rozczula, ale już tylko rosnące w ogrodach innych, na polnych miedzach, przy drogach i ogrodzeniach wiejskich posesji.

Dlaczego sumak zachwyca?

Sumak to niewielkie drzewo dorastające do ok. 3-5 m wysokości, może też mieć formę sporego krzewu. Pokrój drzewa tworzą niewysoki pień, rozłożyste gałęzie i wiele grubych niemal poziomo rozkładających się pędów, dzięki którym jego korona przybiera kształt parasola lub baldachimu. Ta malownicza forma rośliny nabiera największego uroku, gdy rośnie w plenerze, w lekkim oddaleniu od budynków i innych drzew. Sumak zresztą nie lubi konkurencji w postaci innych roślin, uwielbia roztaczać swoje wdzięki sam! Zachwycające są też liście sumaka – ciemnozielone wiosną i latem, duże, pierzaste pióropusze jesienią nabierają intensywnych barw. Najładniej się wybarwia, gdy rośnie w słonecznym lub tylko lekko ocienionym miejscu. Wtedy nawet późną jesienią, gdy wszystkie drzewa wokół dawno już zapomniały o swym listowiu, sumak płonie! Korona drzewa to istny ogień powiewających na wietrze żółtych, pomarańczowych i czerwonych liści. Jest jednak jeszcze w sumaku coś, co zachwyca.

To pewien rys egzotyki – w drugiej połowie lata, rośliny żeńskie tworzą okazałe, ozdobne, wiechowate owocostany, których mocno bordowa barwa świetnie kontrastuje z intensywną zielenią gęstych liści. Szyszki owocostawnów zdobią roślinę również zimą, gdy straci ona swoje urokliwe liście. Wiosną w pełnej krasie odsłania się pokrój pnia i gałęzi – młodsze są malowniczo omszałe, w starszych okazach możemy cieszyć się plątaniną mocnych, zdrewniałych gałęzi, które są świadectwem silnego charakteru rośliny!

Cała prawda o sumaku

Tak, roślina ma „silny charakter” i to musimy wiedzieć, decydując się na jej istnienie w ogrodzie. Właśnie, istnienie, a niekoniecznie posadzenie! Drzewo może bowiem przyemigrować do nas i to wcale nie od bezpośrednich sąsiadów. Sumak rozmnaża się poprzez liczne odrosty korzeniowe, które „wędrują” pod ziemią, nie zważając na żadne granice i płoty – odrosty mogą sięgać na odległość ponad 10 m. Szybko wykasza konkurencję innych roślin, zawłaszczając dla siebie całe połacie ogrodu. Jeśli więc odrosty nie będą systematycznie wycinane, możemy być pewni, że po kilku latach sumak stworzy wokół siebie rodzaj zarośli, skolonizuje nasz ogród i powędruje do sąsiada – nie bez powodu roślina doczekała się przecież określenia „zemsta sąsiada”. Dbając o dobrosąsiedzkie stosunki, nie sadźmy więc sumaka na swojej posesji. Gdy przywędrował od sąsiada, a chcemy uniknąć jego dalszej ekspansji, szybko go wytnijmy. Sam nie zniknie – sumak jest bowiem rośliną bardzo wytrzymałą, odporną na niesprzyjające warunki siedliskowe, dobrze znosi suszę, jest odporny na zanieczyszczone powietrze, nie ma żadnych szczególnych wymagań w stosunku do podłoża i jest w stanie znieść niewielkie zasolenie gleby. Dobrze też radzi sobie z niskimi temperaturami i nie wymaga zimowej ochrony.

autor tekstu: Hania
zdjęcia: K. Jankowska

Post Kontrowersyjny sumak pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Utwardzony wjazd tylko pod koła i buty!

Przydomowa nawierzchnia pełniąca rolę wjazdu powinna być funkcjonalna i dla samochodu, i dla pieszych. Zazwyczaj więc ta część działki w całości utwardzana jest nawierzchniami betonowymi lub kamiennymi – kostką lub płytami. Czy można znaleźć inne rozwiązanie?

Post Utwardzony wjazd tylko pod koła i buty! pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Konieczność wykonania funkcjonalnego wjazdu na małej miejskiej działce często sprawia, że posesja niemal w całości musi być utwardzona. Ponieważ wjazd w takich sytuacjach służy również pieszym, nie sprawdzi się żadne rozwiązanie uznawane za ekologiczne w rodzaju ażurowych płyt, które zapewniają wystarczające utwardzenie dla kół samochodu, a zarazem pozwalają rosnąć trawie. Wyobraźmy sobie jednak poruszanie się po takich płytach w butach na obcasach! Z kolei jednolita nawierzchnia z kostki brukowej lub płyt chodnikowych sprawia, że przestrzeń staje się monotonna, a zieleń bywa niemal całkowicie wyeliminowana. Niestety zazwyczaj jest to koszt, jaki musimy ponieść w imię wygody. Dlatego nieco zaskoczyło mnie rozwiązanie u moich kuzynów, których odwiedziłam niedawno. Okazuje się, że można świetnie utwardzić wjazd, a jednocześnie pozostawić miejsce na trawnik!

Utwardzony wjazd tylko pod koła i buty!

Dwa pasy nawierzchni i zieleń

Na maleńkiej miejskiej działce wjazd pełni jednocześnie rolę ścieżki prowadzącej do garażu. Oprócz mikroskopijnej wielkości przyogródka od frontu, to jedyne miejsce również na ogrodową zieleń, dlatego właścicielom szkoda było w całości je utwardzić. Zdecydowali się więc na wykonanie jedynie dwóch pasów, po których mogłyby wjeżdżać auta. Jeden z nich, zazwyczaj ten bliżej budynku, spełnia również rolę ścieżki dla pieszych. Pas trawy pośrodku ciągów utwardzonej nawierzchni nie tylko urozmaica i ożywia całą przestrzeń, ale też optycznie poszerza całą posesję. Ponieważ właścicielom szkoda było też zupełnie zrezygnować w tym miejscu z roślin, posadzone wokół wjazdu zimozielone krzewy są systematycznie formowane i przycinane do takiej wielkości oraz kształtu, aby żadne wystające gałęzie nie rysowały maski samochodu, ani też nie wchodziły w oczy pieszym.

Nawierzchnia w małej ilości, ale za to szlachetna!

Ponieważ gospodarze postawili na zieleń, materiał na nawierzchnie nie mógł być przypadkowy. Bardzo cenią produkty szlachetne, doszli więc do wniosku, że żaden inny materiał nie skomponuje się tak doskonale z otoczeniem, jak kamień naturalny. Wybrali więc kostkę i płyty granitowe, wiedząc, że materiały te są trwałe, eleganckie oraz bezpieczne w użytkowaniu. Atutem również było to, że naturalny granit zachowuje estetyczny wygląd nawet po wielu latach użytkowania. Granit jest drogi, ale w tym przypadku powierzchnia utwardzona nie jest duża, można więc było sobie pozwolić na nieco wyższy koszt materiału i robocizny.

Drobna kostka i duże płyty – zalety kompozycji

Ten niewielki wjazd pokazuje, jak ciekawy efekt daje połączenie na jednej nawierzchni kostki i płyt granitowych. Kostka sprawdza się na przydomowe nawierzchnia najlepiej, ponieważ umożliwia precyzyjne jej ułożenie nawet w trudno dostępnych miejscach, bez konieczności przycinania elementów. Jednak długie proste pasy również mogą wyglądać monotonnie. Wielkoformatowe płyty są z kolei bardziej surowe, industrialne, zazwyczaj wykorzystuje się je w miejscach, gdzie dominują geometryczne kształty, prostopadłe linie. W tym przypadku udało się idealnie zgrać oba materiały – w pasy kostki wkomponowane stopnie z płyt, które nadają drobnej kostce rys nowoczesności. Idealnie komponują się przy tym z kubicznymi formami krzewów.

autor tekstu: Hania
zdjęcia: K. Jankowska

Post Utwardzony wjazd tylko pod koła i buty! pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Dzikie jabłka

Ogrodowe ozdobne drzewko obsypane dekoracyjnymi czerwonymi jabłuszkami to bardzo urzekający widok, ale również przydrożna czy leśna dzika jabłoń uginająca się pod ciężarem drobnych owoców wygląda klimatycznie. Jakie gatunki kryją się pod pojęciem dzikich jabłoni?

Post Dzikie jabłka pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Dzikie jabłka

Dzikie jabłonie, śliwy i grusze bez trudu spotkamy na osiedlach oraz przy drogach. To zwykle pozostałości po starych sadach, w miejsce których budowano domy i drogi. Drzewa pozostały, ale przestały być roślinami uprawnymi, choć często nie straciły zdolności owocowania. Takie właśnie drzewko, co roku obsypujące się urokliwymi owocami rośnie przy leśnej drodze – ulubionym miejscu moich spacerów. Zdziczałe jabłka to jednak zupełnie inne owoce niż owoce dzikich jabłoni spotykanych w lasach czy tzw. rajskie jabłuszka – owoce jabłoni ozdobnej.

Rajska jabłoń, jabłonka płonka i jabłoń domowa

Pod pojęciem dzikich jabłek rozumiemy owoce pochodzące z różnych gatunków drzew. Jedna z nich to typowo ozdobny gatunek zwany rajską jabłonią. Drzewka sadzone są w ogrodach w celach głównie dekoracyjnych – wiosną zachwycają obfitym różowym kwieciem, jesienią gronami drobnych czerwonych jabłuszek zawieszonych na cienkich szypułkach.

  • Dzikie jabłka
  • Dzikie jabłka

Drugi gatunek to dzika jabłoń zwana jabłonką płonką lub polną. Na dziko rośnie również w lasach, stąd też nazywana bywa leśną, ale uprawiana była od setek lat w celach kulinarnych i leczniczych – w Polsce ich popularność zawdzięczamy cystersom, którzy upowszechnili uprawę dzikich jabłoni wykorzystywanych głównie w winiarstwie. Płonka kwitnie w kwietniu – jej kwiaty są łudząco podobne do jabłoni uprawnych, znanych nam z sadów i przydomowych ogrodów – białe z jasnoróżowymi środkami i żółtymi pylnikami. Jabłonka płonka ma zielone nieco pomarszczone liście i zielonkawożółte owoce, większe niż owoce jabłoni rajskiej. Jabłoń jagodowa ma małe, wydłużone, żółte, często nieco ordzawione owoce na zwisających cienkich gałęziach. Owocuje dość umiarkowanie we wrześniu, a pozostawione do zimy na drzewku jabłuszka są chętnie zjadane przez ptaki. Kolejny gatunek to jabłoń domowa – gatunek powstały w wyniku skrzyżowania jabłoni dzikiej i niskiej, uprawiany dla owoców przeznaczonych do jedzenia na surowo i w formie przetworów. Możemy ją spotkać również w formie zdziczałej – jako efekt ekspansji urbanizacji na tereny dawnych sadów i gospodarstw.

  • Dzikie jabłka
  • Dzikie jabłka

Drogocenne owoce

Jabłka są bogatym źródłem błonnika, zawierają liczne związki fitochemiczne oraz flawonoidy, takie jak florydzyna i kwercetyna, które odgrywają ważną rolę w zwalczaniu chorób serca i nowotworów. Mają właściwości przeciwzapalne, przeciwwrzodowe i antywirusowe. Nie wszystkie jednak są równie smaczne. Jabłonka płonka ma małe, twarde i kwaśne owoce, mają jednak wiele wartości odżywczych i zdrowotnych. Zawierają garbniki i kwasy organiczne, zwłaszcza kwasy jabłkowy oraz cytrynowy, borowy i salicynowy. Poza tym obfitują w pektyny, stąd też owoce używane są do produktów galaretujących i wyrobu wina. Były bardzo chętnie stosowane na dżemy i nalewki, zanim jeszcze pojawiła się jabłoń domowa. W medycynie naturalnej wykorzystuje się je jako ekstrakt z jabłczanem żelaza, który służy w walce z niedokrwistością. Również cierpkie i kwaśne owoce ma jabłonka jagodowa – gatunek pochodzący z Chin i azjatyckiej części Rosji – jej owoce nadają się na przetwory dopiero po przemarznięciu. Owoce rajskiej jabłoni możemy bezpośredniego spożycia i także znakomicie nadają się na przetwory. Można z nich przyrządzać doskonałe dżemy i konfitury, kandyzować w cukrze. Zawierają spore ilości witaminy C i A, kwasy organiczne, garbniki, węglowodany, sole mineralne. Problematyczne jest natomiast korzystanie z owoców zdziczałych jabłoni domowych. Owoce, mimo że często mniejsze niż te z upraw, są smaczne, nadają się do jedzenia na surowo i do przetworów. Sadownicy zwracają jednak uwagę, że należy wykazać ostrożność w ich spożywaniu. Gatunki jabłoni domowej są podatne na wiele chorób, na które bez stosowania środków ochrony szybko zapadają. Szczególnie groźny dla człowieka może być grzyb rozwijający się na owocach – zawiera on szkodliwe metatoksyny. Niezdrowe są np. owoce zarażone parchem – na szczęście można go rozpoznać po brązowych plamach na powierzchni owoców. Zanim sięgniemy więc po owoce z rosnącej na dziko jabłonki, dobrze je obejrzyjmy.

autor tekstu: Hania
zdjęcia: K. Jankowska, AdobeStock

Post Dzikie jabłka pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

U schyłku lata ogród kipi ognistymi kolorami: żółcie, czerwienie i purpury to dominujące barwy w ogrodzie. Nie każdy amator ogrodu ozdobnego lubi jednak ten intensywny ton. Dla wszystkich kochających zimne pastelowe odcienie, melancholijny spokój w barwach ogrodu, polecamy odmiany roślin, które wypełnią tę zieloną przestrzeń bielą i błękitem.

Post Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Chociaż jesień tuż tuż, dni chłodne i coraz krótsze, to jednak bardzo wiele roślin kwiatów rabatowych i krzewów ozdobnych nadal dekoracyjnie kwitnie. Dobranie odpowiednich gatunków i ich odmian pozwoli nam zbudować piękne, dekoracyjne, stonowane w barwie kompozycje w kolorze białym i niebieskim, na przekór energetycznym kolorom wokół albo dla odmiany w powiązaniu z nimi – wybór należy do nas.

Niebieski jak kolor nieba

Błękit to kolor bardzo pożądany w ogrodzie. Nie ma bowiem tak licznej reprezentacji wśród roślin kwitnących, jak np. żółty, pomarańczowy czy różowy. Tym bardziej odmiany cieszące nas dekoracyjnymi kwiatami o niebieskim kolorze jesienią będą szczególnie cenne.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Odmiany o niebieskich kwiatach kwitnące jesienią zasługujące na uwagę:

Do niezwykle dekoracyjnych, soczystych w wyrazie, o dużych, dominujących kwiatach, będą należały z pewnością hortensje ogrodowe. Krzewy te rozpoczynają kwitnienie z końcem czerwca i kontynuują (odpowiednio nawożone) niezwykle energicznie aż do pierwszych przymrozków. Uzyskanie intensywnie niebieskiej barwy kwiatów wymaga jednak stałego zakwaszania gleby np. nawozami zakwaszającymi. Czasami trzeba również wzbogacić podlewanie o roztwór siarczanu glinu, ale efekt w postaci głębokiego błękitu w ogrodzie jest wart dodatkowych prac pielęgnacyjnych. Wyjątkowo ciekawą odmianą hortensji ogrodowej o błękitnych i białych kwiatach zarazem będzie odmiana ‚Libelle’, atrakcyjna ze względu na barwę oraz pokrój, polecana do każdego, nawet najbardziej wymagającego ogrodu.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Równie dekoracyjną rośliną, która może stać się wiodącym elementem w ogrodzie za sprawą swych wyjątkowo pięknych, dużych przypominających kwiaty malwy, kwiatostanach będzie hibiskus. Krzewy te w odmianie niebieskiej zadowolą każdego, kto preferuje dominację błękitu w ogrodzie. Hibiskus kwitnie od lipca do końca września – na stanowisku słonecznym i osłoniętym od wiatru wręcz obsypany jest kwiatami. Występuje również w odmianie o kwiatach białych, co pozwala na zbudowanie w ogrodzie pięknej błękitno-białej kompozycji.

Całą grupę dekoracyjnych odmian o niebieskich kwiatach stanowią te, których wiechowate kwiatostany przypominają pióropusze. Budleja Dawida określana często ulubienicą motyli, kwitnie aż do października, tworzy przy odpowiedniej pielęgnacji dość szybko rozłożysty ukwiecony krzew. Niezwykle dekoracyjna jest właśnie ta o niebieskim kolorze kwiatów. Kiedy budleja zacznie przekwitać, jej miejsce z powodzeniem zastąpi Barbula klandońska. Rozpoczyna kwitnienie dopiero w sierpniu, a we wrześniu i październiku wypełnia ogród kulisto-wiechowatymi kwiatostanami rozmieszczonymi wzdłuż łodyg o intensywnie niebieskim kolorze.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Tojad ogrodowy to piękna bylina o intensywnie niebieskich kwiatostanach przypominających łubin lub ostróżkę, niestety jest to roślina silnie trująca i jej uprawa zalecana jest tylko ogrodnikom z doświadczeniem i nie polecana do ogrodów, w których bawią się dzieci. Wygląda niezwykle dekoracyjnie w górnych piętrach ogrodu w towarzystwie niższych kwiatów rabatowych, szczególnie kontrastujących śnieżną bielą. Tojad doskonale zastąpi w ogrodzie wspomniana ostróżka, której kwitnienie przypada jednak na wcześniejszy okres (VI-VII), ale odpowiednio przycięta sekatorem po przekwitnięciu, zakwitnie drugi raz we wrześniu. Ostróżka występuje w pięknych odmianach różnych odcieni błękitu, a także bieli.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Czysta biel, elegancja w jesiennym ogrodzie

Niezwykle efektowna byliną, o tysiącu odmian, z których możemy wybrać bardzo wiele o nieskazitelnie białych kwiatach, a dodatkowo różnych ich kształtach, wielkościach i rodzajach będzie dalia. To czyni ją istną królową jesiennej rabaty, bowiem na bazie samych odmian tego kwiatu ozdobnego możemy zbudować niezwykle dekoracyjną kompozycję. Dalie są niestety jednoroczne i wymagają co sezonowego wykopania bulw, a potem późnowiosennego ich sadzenia. Odwdzięczą się jednak niezwykle bogatym i dekoracyjnym kwitnieniem aż do października.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Szukając pięknych białych odmian dalii do ogrodu, które uraczą nas swoimi białymi kwiatami jeszcze na jesieni, na szczególną uwagę zasługują odmiany: dekoracyjna ‚White’, ‚White perfection’, lekko kremowa ‚Cafe au lait’, ‚Gallery art fair’ (doskonale odnajdująca się w uprawie w pojemnikach), kaktusowe ‚My love’, ‚Tsuki Yori No Shisha’ i ‚Playa Blanca’, pomponowa ‚White aster’ oraz dekoracyjna ‚Sneezy’.

Astry, one również nieodmiennie kojarzą się z jesienią, a ta bylina ma również sporą reprezentacje pięknych białych, jak i niebieskich odmian.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Jej cechą charakterystyczną jest obfita ilość kwiatów. Astry znajdziemy w bardzo wielu odmianach: jednoroczne, te o dużych strzępiastych kwiatach jak astry chińskie, jak i te wieloletnie i mało wymagająceastry bylinowe (potocznie marcinki) o rozłożystych krzewiastych łodygach i drobnych, niewielkich, ale gęsto pokrywających bylinę kwiatach. Wśród astrów chińskich należy wyróżnić niezwykle dekoracyjny, doskonale wpisujący się w ideę błękitno-białego ogrodu ‚Ruckley Supreme’ , ale także piękne białe odmiany jak: ‚Nimfa’, ‚Biały jubileusz’, ‚Książęcy’. Wśród wieloletnich astrów bylinowych o białych kwiatach na uwagę zasługują: ‚Snowsprite’, ‚Herbstschnee’, ‚Monte Casino’. Co roku u schyłku lata i na jesieni wypełnią nasze rabaty dekoracyjną bielą kwiatów, aż do przymrozków.

  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu
  • Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu

Piękną białą barwę wraz z końcem lata uzyskamy w ogrodzie dzięki bogatej grupie odmiany hortensji bukietowych, a to za sprawą ich mocnych, bardzo dużych dekoracyjnych kwiatostanów. Hortensje bukietowe zaczynają kwitnąć z końcem lipca i kontynuują kwitnienie aż do września, po czym pozostają dekoracyjnie na krzewie aż do późnej jesieni, a nawet jeśli nie zdecydujemy się na obcięcie zasuszonych kwiatostanów, nawet przez zimę. Odmiany tego krzewu ozdobnego o pięknych kwiatach w odcieniach bieli to ‚Polar Bear’, ‚Magical Moonlight’, ‚Limelight’, ‚White lady’.

autor tekstu: Dominika
zdjęcia: pixabay.com, fotolia.com


Post Nieoczywiste kolory w ogrodzie, czyli jesień pełna bieli i błękitu pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Plaga ślimaków winniczków

Doskonały rok dla wiśni, wspaniałe zbiory orzechów włoskich, wysyp grzybów w tym sezonie – ale czy można też tak powiedzieć o roku bogatym w urodzaj ślimaków winniczków? W tym roku w moim ogrodzie zagościła istna plaga ślimaków, z jaką spotkałam się po raz pierwszy.

Post Plaga ślimaków winniczków pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Ślimak winniczek (Helix pomatia) w Polsce jest dość popularny. Upodobał sobie jednak głównie tereny górskie – lubi bowiem wilgotne lasy i tereny o gęstej soczystej roślinności. Jest największym ślimakiem lądowym w naszym kraju – średnica jego muszli dochodzi nawet do 5 cm. Jest objęty częściową ochroną gatunkową, a to dlatego, że jako przysmak na stołach kuchni francuskiej jest masowo zbierany i eksportowany.

  • Plaga ślimaków winniczków
  • Plaga ślimaków winniczków
  • Plaga ślimaków winniczków

W tym roku jednak ślimak winniczek wyjątkowo upodobał sobie mój skromny ogródek w centralnej części Mazowsza. Późną wiosną zaobserwowałam bowiem spore straty w młodych pędach dekoracyjnych kwiatów na rabatach – funkii, jeżówek, clematisów itp. Zauważyłam też pojedyncze ślimaki w różnych miejscach ogrodu. Początkowo nie zadawałam sobie sprawy, że pojedyncze osobniki to zapowiedź plagi. Po jednej z mocnych, zwiastujących lato, ulew na moim terenie pojawiły się dziesiątki, dorodnych, pulchnych ślimaków winniczków. Okazało się, że ślimaki podczas dnia ukrywają się w zagłębieniach ziemi, pod liśćmi, korą, w szczelinach kamieni, mchu i wszelkich, ciemnych mało dostępnych przestrzeniach w ogrodzie. Wilgotna aura i deszcz wywabia je z kryjówek i wtedy może okazać się, tak jak w moim przypadku, że ślimaki to spory problem w ogrodzie.

Plaga ślimaków winniczków

Porady na temat ślimaków w ogrodzie

Rozpoczęłam poszukiwania artykułów i porad dotyczących likwidacji szkodników. Ponieważ raczej lubię zwierzęta i nie jestem zwolenniczką metod radykalnych, postanowiłam zapoznać się z metodami naturalnymi, mało inwazyjnymi. W kwartalniku „M jak mrówka” i na Rok w ogrodzie portalu mrowka.com.pl znalazłam wiele cennych informacji.

Warto wiedzieć, że ślimaki żerują głównie nocą, dlatego ciężko jest je złapać na gorącym uczynku. Zwykle widzimy jedynie efekty spustoszenia, jakie poczyniły z naszymi roślinami. Ich naturalnymi wrogami są w związku z tym zwierzęta polujące nocą: jeże, kuny i niewielkie gryzonie, a także ptaki, zarówno nocne, jak i te, które w dzień potrafią przeszukiwać teren i wyłuskiwać szkodniki spod kory (np. kosy, sroki, gawrony). Niestety ci sprzymierzeńcy spełniają swoje zadanie jedynie przy typowym wylęgu, kiedy ślimaki nie zagościły w ogrodzie plagą.

Plaga ślimaków winniczków

Ponieważ w tym roku (o czym można przeczytać również na blogu https://mjakmrowka.pl/warzywnik-latwy-sposob-na-ogrodowa-grzadke/ ) zainwestowałam w dekoracyjny warzywnik i rozpoczęłam uprawę własnych ziół oraz warzyw, atak ślimaków stał się ogromnym utrapieniem. Codziennie w skrzynce znajdowałam od 2 do 5 masywnych winniczków, które do imentu zjadły mi natkę pietruszki, bazylię, szczaw ozdobny oraz mocno nadjadły liście buraka liściowego.

Idąc za poradami rozwiązań ekologicznych zaczęłam rozsypywać kawę, której zapachu ślimaki nie akceptują oraz budować pułapkę z puszką piwa. Niestety i te metody zawiodły. Ilość ślimaków niestety przerastała te proste sposoby.

Przeczytałam również, że ślimaki nie akceptują ostrych krawędzi wokół grządki. Dlatego zamierzam wokół mojej skrzynki uprawnej poprowadzić aluminiowe obrzeże – wystarczy zakupić cienki aluminiowy profil, jak np. do instalacji płyt gipsowo-kartownowych i otoczyć nim skrzynkę np. wbijając w ziemię przy krawędzi. Ta bariera będzie dla ślimaka nie do pokonania i zniechęci do prób przedostawania się szkodników do grządki. Dowiedziałam się także, że wokół rabat, które szczególnie są narażone na atak ślimaków warto rozsypać drobinki o ostrych krawędziach np. łupiny orzecha włoskiego, tłuczeń skalny czy skorupy jaj. Taka bariera powinna zniechęcać ślimaki do eksploracji tego terenu.

Jakie środki na ślimaki znajdziemy w ofercie sklepowej?

Oczywiście zapoznałam się również z ofertą sklepów ogrodniczych w zakresie preparatów polecanych do odstraszania ślimaków o ogrodzie. Na stoiskach z preparatami na szkodniki znajdziemy np. pułapki do odłowu ślimaków. To rodzaj wykonanego z tworzywa domku, który pozwala na odławianie i monitorowanie obecności wszystkich gatunków ślimaków nagich oraz z muszlą. Dzięki zawartości atraktantu wabi i skutecznie wyłapuje ślimaki żerujące na warzywach i roślinach ozdobnych. Pułapka skutecznie zabezpiecza spory obszar nawet do 20 m 2 przez cały sezon. W moim przypadku niestety populacja jest zbyt liczna i nie bardzo wiedziałabym, co z odłowionymi osobnikami zrobić. W mojej kuchni raczej nie zastosuję.

Znalazłam również środki chemiczne zniechęcające do eksploracji terenu. Bezbarwny i bezzapachowy żel na ślimaki do stosowania wokół roślin tworzy naturalną barierę mechaniczną odstraszającą szkodniki. Produkt jest bezpieczny, wytworzony bowiem z naturalnych składników oraz jest też odporny na deszcz. To chyba najbardziej optymalne rozwiązanie, które postanowiłam zastosować i zaobserwować efekt.

  • Plaga ślimaków winniczków
  • Plaga ślimaków winniczków
  • Plaga ślimaków winniczków

Wśród preparatów o radykalnym działaniu znalazłam granulatypreparat o działaniu żołądkowym i kontaktowym do zwalczania ślimaków. Dzięki zawartości dodatków nęcących, rozsypane w ogrodzie granulki wabią ślimaki i skutecznie je likwidują. Preparat pozostaje w miejscu zastosowania przez długi czas, gwarantując skuteczne i długie działanie. Niestety tego typu środki chemiczne nie pozostają bez wpływu i na nasz organizm. Możemy je z pewnością zastosować w miejscach, gdzie mamy rośliny jedynie dekoracyjne. Tam, gdzie warzywa i zioła, które będą przez nas spożywane, jak np. moja grządka, preparatów tych nie rekomenduje się. Ich zawartość przenika bowiem do gleby i jest wiązana przez rośliny jadalne.

autor: Dominika
zdjęcia: ASK, Bros, Agrecol

Post Plaga ślimaków winniczków pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Hortensja bukietowa w wielu odmianach

Hortensja bukietowa to jeden z najatrakcyjniejszych ozdobnych krzewów w ogrodzie. Kwitnie okazale, a przy tym jest bardzo przyjazna w uprawie (najmniej wymagająca w stosunku do innych gatunku hortensji).

Post Hortensja bukietowa w wielu odmianach pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Hortensje bukietowe występują w wielu bardzo efektownych odmianach różniących się od siebie wielkością krzewu oraz rodzajem tworzonego kwiatostanu – jego kolorem i kształtem. Krzewy te kwitną długo, rozpoczynają kwitnienie zwykle w połowie lipca, stopniowo ich kwiatostany osiągają pełny kształt z końcem sierpnia, przebarwiają się, aż wreszcie zasychają, co sprawia, że w miejscach osłoniętych od wiatru mogą stanowić walor dekoracyjny nawet przez całą zimę. Kwiaty hortensji bukietowych zwykle przypominają stożkowate wiechy, dlatego czasem zamiennie używa się nazwy hortensje wiechowate.

  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach

Zalety hortensji bukietowych

Ten efektowny i długo kwitnący krzew nadaje się do każdego typu ogrodu. Krzewy te zwykle dorastają od 1,5 do 2 m, ale są odmiany, które w sprzyjających warunkach mogą nawet podwoić tę wysokość.

Krzew hortensji bukietowej efektownie prezentuje się w pojedynczej ekspozycji, jak również tworzy piękne kompozycje z innymi roślinami np. kępami traw. Hortensje bukietowe mogą wypełniać obrzeża ogrodu – ciekawie wyznaczają przestrzeń sadzone wzdłuż traktów komunikacyjnych, w pobliżu tarasów, wokół małej architektury.

Szalenie dekoracyjną formę stanowią hortensje bukietowe sadzone kaskadowo, kiedy odmiany niższe wypełniają kwiatami dolne piętro, a odmiany wysokie burzą kwiatów zamykają górę.

  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach

W swoim ogrodzie postawiłam głównie właśnie na te rośliny. Przede wszystkim ze względu na ich niewielkie wymagania przy bardzo dekoracyjnym wyglądzie. Krzewy te potrzebują minimum pielęgnacji, kolokwialnie mówiąc – same rosną. Podstawowymi ich zaletami są: bardzo dobra odporność na mrozy, małe wymagania glebowe (jednak ze wskazaniem na glebę lekko kwaśną) i dosyć dobra tolerancja na brak wody. Należy pamiętać jednak, że aby dekoracyjnie kwitły, hortensje bukietowe wymagają stanowiska słonecznego lub półcienistego, w zupełnym cieniu hortensje bukietowe, owszem, rosną, ale niestety mogą znacznie zredukować kwitnienie.

Aby krzewy hortensji bukietowej kwitły obficie każdej wiosny należy przyciąć zeszłoroczne pędy na wysokości ok. 2 oczek liściowych od łodygi prowadzącej. Ja sadziłam swoje hortensje jesienią, wiosną dokonałam zabiegu cięcia i krzewy wytworzyły nowe tegoroczne pędy, na których aktualnie pojawiły się piękne, dorodne kwiatostany.

  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach
  • Hortensja bukietowa w wielu odmianach

Dekoracyjne odmiany

Z pośród wielu odmian hortensji bukietowych na uwagę zasługują (i takie też zaprosiłam do swojego ogrodu) następujące rodzaje – cieszą się dużą popularnością ze względu na wyjątkowo dekoracyjne kwitnienie i to zwykle te właśnie odmiany możemy znaleźć w sklepach ogrodniczych:

‚Limelight’ – cechują ją olbrzymie kwiatostany, przebarwiające się stopniowo z mocno seledynowych (limonkowych) na białe, a pod koniec kwitnienia dostają delikatną nutkę różu. Jest to krzew o zwartym pokroju i sztywnych pędach dorastający nawet do 3 m. W sklepach ogrodniczych możemy znaleźć jej mniejsze warianty, świetnie nadające się do zbudowania kaskadowych kompozycji, takie jak odmiana ‚Bobo’ i ‚Little Lime’;

‚Pinky Winky’ – to krzew o bardzo dekoracyjnych wiechowatych kwiatostanach. Rośnie wolniej i ma bardziej zwarty kompaktowy pokrój w porównaniu z innymi odmianami hortensji bukietowej. Zwykle dorasta do wysokości 1,5 m. Tworzy pełne dekoracyjne, wyraziste kwiatostany początkowo białe, dość szybko zmieniające barwę na różową, a nawet intensywnie czerwoną. Jest to krzew całkowicie mrozoodporny;

‚Vanille Fraise’ – odmiana niezwykle dekoracyjna. Charakteryzuje się obfitym kwitnieniem tworząc duże, podługowate, gęste kwiatostany (do 20 cm długości) w kolorze waniliowo-truskawkowym. Wspaniale prezentuje się w ogrodzie jako roślina pojedyncza, wyeksponowana (soliterowa). Krzew ten dorasta od 1,5 do 2 m;

‚Silver Dollar’ – krzew ten wytwarza również duże, gęste stożkowate (na górze lekko zaokrąglone) kwiatostany, które początkowo lekko seledynowe przebarwiają się i pozostają przez długi czas kremowobiałe. Hortensja ta kwitnie obficie i niezawodnie od lipca do jesieni. Jest to krzew bardzo dekoracyjny nadający się również do ekspozycji w dużej ogrodowej donicy, jest bowiem bardzo odporny na czynniki zewnętrzne. Wysuszone kwiaty tej odmiany są wytrzymałe i doskonale nadają się do zimowych bukietów.

autor tekstu: Dominika
zdjęcia: ASK, AdobeStock, pixabay.com


Post Hortensja bukietowa w wielu odmianach pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba

Bardzo praktyczny i wygodny, tak w sezonie wiosennym, letnim, jak i jesiennym. Zlew ogrodowy przyda się przy każdym domu.

Post Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Zamiast pod zewnętrzny kran podstawiać kubeł, balię, beczkę czy co tam jeszcze nam wpadnie do głowy, lepiej jest stworzyć letnią umywalnię. To wygodne rozwiązanie pomoże nam uporać się z myciem ogrodowych narzędzi, konserwacją drobnych sprzętów, pielęgnacją roślin, a także czyszczeniem ryb, grzybów i owoców. Będzie to doskonały zaczyn do rozpoczęcia tworzenia letniej kuchni. Zlew ogrodowy przyda się przy miejscu przeznaczonym na grillowanie czy w altanie, gdzie zaprojektowaliśmy kominek z piecem i wędzarnią. Ponadto doceni go nie tylko każda pani domu, ale też majsterkowicz lub pasjonat motoryzacji, który wolne chwile spędza przy samochodzie, motocyklu czy quadzie. Wreszcie wszyscy potrzebujący umyć ręce w trakcie relaksu w ogrodzie nie będą musieli wchodzić do wnętrza domu, by zadbać o higienę. Wygodne w tym rozwiązaniu też jest to, że woda będzie miała swój przemyślany odpływ i zapobiegniemy zawilgoceniu ścian oraz fundamentów budynku.

  • Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba
  • Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba
  • Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba

Prosty zlew ogrodowy

Najprostsze modele zlewów ogrodowych mogą być mocowane przy ścianie zewnętrznej domu. Znajdziemy takie modele żeliwne i z kompozytu. Bardzo praktyczne są zlewy zawieszone na drewnianym stelażu. Możemy je ustawić w dowolnym miejscu, do którego doprowadzimy wodę. Często wyposażone są w nisko usytuowaną półkę. W podstawowym zestawie nabędziemy stalowy zlew, stelaż, armaturę i instalację odprowadzającą wodę. Wybierając taki produkt w markecie budowlanym, warto zwrócić uwagę na to, czy drewno – najczęściej sosnowe – jest zabezpieczone przed wilgocią. Dostępne są też zlewy w stylu retro oraz żeliwne, niektóre stylem przypominają starodawne wodopoje. Ich zaletą jest nie tylko kształt, ale i budowa – misa połączona z osłoną, z zamocowanym w niej kranem sprawia, że instalacja jest ukryta i ewentualnie część budynku znajdująca się z tyłu ma zabezpieczenie przed wilgocią.

  • Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba
  • Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba
  • Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba

Wygodne rozbudowane zlewy ogrodowe

Szybko się przekonamy, że dużo wygodniej niż z samego zlewu jest korzystać z jego misy wpuszczonej w większy i praktyczny blat. Gotowe bardziej rozbudowane modele ogrodowe mają często ociekacz oraz część odkładczą. Dodatkowo pod zlewem może znaleźć się kilka półek, skrzynek o formie szuflad lub cała szafka z zamykanymi frontami.

Zlew w ogrodzie – zrób to sam

Zlew ogrodowy można kupić gotowy i obudować go według własnego pomysłu lub odrestaurować stary. Stalowy zużyty już mocno zlew wystarczy odmalować farbą młotkową. Odświeży i zabezpieczy nam jego powierzchnię. Jeśli z odzysku udało nam się zdobyć zlew z ociekaczem, z powodzeniem możemy pomalować całość tego typu farbą. Wystarczy dokupić kran i elementy instalacji odprowadzającej wodę. Z desek i kantówek stworzymy stelaż blatu. Dzięki temu wykonamy całą konstrukcję na wymiar, dopasowując ją do wybranej przestrzeni. Warto również osłonić zlew ścianką – np. wykonaną ze starych desek, które pomalujemy na atrakcyjny kolor. Dobrym pomysłem jest też płyta OSB. Jeśli zostały nam lub naszym znajomym po remoncie płytki ceramiczne, doskonale się tu przydadzą.

autor tekstu: AHA
zdjęcia: AHA, AdobeStock




Post Zlew ogrodowy – praktyczna ozdoba pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Kompostownik na działce

Doskonałym sposobem na utylizację odpadków i tworzenie zdrowego, naturalnego nawozu jest kompostownik. Jeśli mamy dość miejsca, warto go założyć.

Post Kompostownik na działce pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Warstwowo ułożone odpadki podlegają procesowi rozkładu, co związane jest z wydzielaniem intensywnej woni, dlatego miejsce przeznaczenia na kompostownik powinno znajdować się w oddalonej od domu części ogrodu. Dobrze, by było ono osłonięte i zacienione, żeby jak najdłużej utrzymywać pożądaną wilgotność. Jeśli wybierzemy stanowisko wyeksponowane i narażone na działanie promieni słonecznych, będziemy zmuszeni często zraszać masę organiczna. Wilgoci nie może być zbyt dużo. Miejsce ustawienia kompostownika nie powinno znajdować się na terenie podmokłym, gdyż zamiast oczekiwanego rozkładu rozpocząłby się proces gnilny. Przestrzeń wydzielona na pryzmę kompostową nie powinna być całkowicie osłonięta od wiatru – dobry dostęp powietrza jest niezbędny dla procesu biodegradacji.

  • Kompostownik na działce
  • Kompostownik na działce

Kompostownik – zrób sam

Kompostownik można zbudować samemu. Łatwo będzie skonstruować kojec drewniany z desek, szczebli lub siatki. Wystarczy powierzchnia 2 m2 i głębokość 1 m. Powinien utrzymywać zawartość w zwartej formie oraz umożliwiać przerzucanie resztek widłami (co jakiś czas należy ruszyć treść, by równomiernie docierało powietrze i wilgoć). Jeśli ustawimy go na wzniesieniu, ułatwimy cyrkulację również od spodu. Aby wilgoć nie uciekała oraz by nie trzeba było często zraszać pryzmy, należy całość od góry przykryć np. pokrywą ze zbitych desek. Tak zbierane odpadki dadzą kompost po 8-12 miesiącach. Jeśli nie znajdziemy czasu na budowę skrzyni, możemy kupić gotowy drewniany kompostownik.

  • Kompostownik na działce
  • Kompostownik na działce

Profesjonalny kompostownik

Możemy także nabyć profesjonalny ogrodowy pojemnik, tak zwany termokompostownik. Wykonany jest z tworzywa sztucznego i stanowi zamknięta konstrukcję, która przyspiesza przebieg kompostowania. Dzięki tak zaprojektowanemu pojemnikowi proces ten zachodzi w 70% szybciej niż na otwartej pryzmie. Dzieje się tak dlatego, że wewnątrz termokompostownika utrzymuje się stała wilgotność, a ścianki z tworzywa zapewniają odpowiednią izolację termiczną. Górna osłona nie pozwala na przemakanie zawartości. U dołu znajduje się otwór na wydobywanie gotowej masy organicznej, przesłaniany drzwiczkami. Do wnętrza doprowadzane jest też powietrze – dostarczają je systemy szczelin i regulowane otwory wentylacyjne w pokrywie. Inwestycja w termokompostownik szybko się zwraca, gdyż pozwala on uzyskać odżywczy dla roślin nawóz już po kilku miesiącach składowania odpadków, co oznacza, że możemy go wytwarzać kilka razy w sezonie. W przeciwieństwie do kojca zbitego z desek, zamknięta forma estetycznego pojemnika na biomasę sprawia, że resztki i odpadki nie są z zewnątrz widoczne. Kolor polietylenu może być brązowy, zielony lub czarny, dzięki czemu kompostownik nie rzuca się w oczy i nie wybija na tle otaczającej go natury. Dużym atutem jest też fakt, że zamknięta komora uniemożliwia dostęp do swej zawartości domowym i dzikim zwierzętom, które mogłyby szukać wśród odpadków pożywienia. Jeśli mamy małe dzieci, również będziemy spokojniejsi, jeśli dostęp do pryzmy będzie ograniczony. Termokompostownik posłuży nam wiele lat, gdyż jest odporny na zmienne warunki atmosferyczne, w tym mróz -30oC. Drewniane konstrukcje nie będą aż tak trwałe.

autor: Beata
zdjęcia: Keter, fotolia.com. pixabay.com

Post Kompostownik na działce pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji

Kiedy budujemy dom i sadzimy wokół drzewa, marzymy o tym, by jak najszybciej urosły i stworzyły piękny zielony baldachim w strefie ogrodowej. Po kilkudziesięciu latach może okazać się jednak, że nasze wyobrażenia nas przerosły i aby na działce było bezpiecznie oraz docierało światło trzeba będzie przeprowadzić sporą wycinkę.

Post Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Sadzone blisko siebie drzewka, niewielkie sadzonki iglaków – świerków, modrzewi, tuj, cyprysów, cisów itp. wyglądają niezwykle urokliwie w swojej wczesnej fazie rozrostu. Po latach niestety zaczynają się wzajemnie zagłuszać, pną się wysoko, oszczędzając na budowie ładnych gałęzi bocznych, a tworząc wysokie, cienkie pnie. Te z kolei są niezwykle podatne na łamanie i z każdą mocniejszą wichurą grożą złamaniem. Tak zdarzyło się na mojej posesji, kiedy to w trakcie burzowej nawałnicy złamał się czubek 30-letniego świerka. To dało nam wyobrażenie, co może stać się przy kolejnej wichurze z pozostałymi świerkami oraz modrzewiami, które rosną szpalerem wzdłuż płotu i podobnie jak wspomniany stanowią wysokie i cienkie jak zapałki, znacznie przerastające bryłę domu tyczki.

  • Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji
  • Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji

Powzięliśmy zatem decyzję o wycięciu złamanego świerka oraz radykalnym podcięciu pozostałych drzew stanowiących zagrożenie dla naszej posesji, a także dla ulicy, przechodniów i parkujących samochodów.

Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji

Co mówią przepisy o wycince drzew

Oczywiście mieliśmy na względzie kwestie stosownych pozwoleń i zgłoszeń, pamiętając, że niedawno przepisy uległy zmianom. Mimo obiegowej opinii, że można teraz bezkarnie wycinać wszelkie drzewa na posesji, nie jest tak do końca. Należy wiedzieć, iż osoba, która chce usunąć drzewo, na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej, rosnące na terenie własnej działki (własność należy potwierdzić wpisem z księgi wieczystej) musi złożyć stosowne zgłoszenie zamiaru wycinki do odpowiedniego organu. Zgodę na wycinkę wydaje wydział ochrony środowiska lub infrastruktury urzędu gminy lub odpowiednio wójt, burmistrz albo prezydent miasta.

Obostrzeniom takim nie podlegają jedynie drzewa owocowe lub te, których średnica pnia nie przekracza na wysokości 5 cm: 80 cm – w przypadku topoli, wierzb, klonu jesionolistnego oraz klonu srebrzystego; 65 cm – w przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej oraz platana klonolistnego; 50 cm – w przypadku pozostałych gatunków drzew.

Za pośrednictwem internetu lub bezpośrednio w urzędzie należy pobrać formularz wniosku zgłoszenia, a w nim wskazać – określić miejsce położenia drzew (najlepiej w postaci rysunku sytuacyjnego lub mapy) i odpowiednio opisać drzewa (podać gatunek i wiek) mające być poddane wycince. Do wniosku wpisuje się obwód pnia drzewa na wysokości 130 cm. W przypadku gdy drzewo na wysokości 130 cm ma więcej pni, odnóg, pomiaru dokonuje się na wszystkich pniach.

W naszym przypadku po złożeniu wniosku w przeciągu 2 tygodni (ustawowo urząd ma 21 dni na dokonanie inspekcji) zgłosił się do nas urzędnik, który umówił wizytę na naszej działce – celem weryfikacji i dokładnego sprawdzenia podanych we wniosku informacji. Dodatkowo wykonał również pomiary obwodu drzew na wysokości 5 cm od gruntu oraz ocenił ich stan oraz zgłoszone przez nas zagrożenie. Nic nie budziło wątpliwości i po kilku dniach dostaliśmy opisową opinię – zgodę na wycięcie oraz radykalne przycięcie pozostałych.

  • Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji
  • Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji

Co grozi za usunięcie lub radykalne przycięcie drzew bez zgody

Usuwanie drzew objętych ochroną, o których mówią przepisy bez zgody urzędu jest złamaniem prawa i niesie ze sobą kary finansowe. W przypadku stwierdzenia takiej wycinki na właściciela nieruchomości zostaje nałożona kara administracyjna. Wysokość opłaty za usunięcie drzewa oblicza się, mnożąc liczbę centymetrów obwodu pnia drzewa mierzonego na wysokości 130 cm i stawkę opłaty dla danego gatunku. Dla określonych gatunków cennik kar jest następujący: 12-15 zł/1 cm obwodu pnia za kasztanowiec zwyczajny, klon jesionolistny, klon srebrzysty, platan klonolistny, robinię akacjową, topolę, wierzbę; 25-30 zł/1 cm obwodu pnia – brzoza brodawkowata, czeremcha zwyczajna, czereśnia, daglezja, dąb czerwony, glediczja trójcierniowa, jesion wyniosły, jodła (z wyjątkiem jodły koreańskiej), kasztan jadalny, kasztanowiec (pozostałe gatunki), klon czerwony, klon jawor, klon zwyczajny, lipa drobnolistna, metasekwoja chińska, modrzew europejski, olsza, orzech włoski, perełkowiec japoński, sosna, sumak octowiec, świerk, wiąz, wiśnia (z wyjątkiem ałyczy i antypki), żywotnik olbrzymi; 55-77 zł/1 cm obwodu pnia – ałycza, ambrowiec amerykański, buk pospolity, choina kanadyjska, cypryśnik błotny, dąb (z wyjątkiem dębu czerwonego), grab pospolity, grusza, jabłoń, jarząb pospolity, klon polny, kłęk amerykański, korkowiec amurski, leszczyna turecka, magnolia, miłorząb japoński, morwa, orzesznik, rokitnik zwyczajny, surmia bignoniowa, tulipanowiec amerykański, wiśnia wonna; 170-210 zł/1 cm obwodu pnia – cis, cyprysik, głóg, jałowiec, jarząb (pozostałe gatunki), jodła koreańska, oliwnik wąskolistny, żywotnik zachodni.

Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji

autor: Dominika
zdjęcia: ASK

Post Jak zmierzyć się z wycinką drzew na posesji pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Taras na słupach

Gdy przy domu brakuje miejsca na taras, dobrym rozwiązaniem jest budowa konstrukcji na słupach. Taki taras na poziomie pierwszej kondygnacji, łączy usytuowane tu pomieszczenia z zewnętrzem, a zarazem oszczędza miejsce na działce.

Post Taras na słupach pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Taras na słupach

Dom bliźniak z lat 60. położony na maleńkiej działce w dużym mieście nie miał zaprojektowanych przestrzeni wypoczynkowych na zewnątrz. Mieszkająca tu rodzina mojej ciotecznej siostry musiała zadowolić się jedynie skrawkiem podwórka, ale aby się tam dostać, należało zejść pół piętra niżej, wyjść przez drzwi zewnętrzne i obejść dom dookoła. W praktyce taka komunikacja była na tyle uciążliwa, że mało kto korzystał z podwórka jako miejsca wypoczynku, zwłaszcza, że również tam znajdował się garaż i miejsce do parkowania dla drugiego samochodu. Po rozbudowie garażu, mieszkańcy już zupełnie nie mieli gdzie rozłożyć ogrodowych mebli. Dobrym pomysłem okazało się dobudowanie tarasu na słupach.

Jak znaleźć miejsce na taras?

Jedynym miejscem, gdzie można było taką konstrukcje umieścić była zewnętrzna ściana domu przylegająca do kuchni, której okno wychodziło właśnie na podwórko. I chociaż już parę lat temu do jej fragmentu dobudowany był garaż, to jednak większa jej część pozostała wolna. Aby nową konstrukcję można było połączyć z wnętrzem domu, okno w kuchni wymieniono na drzwi balkonowe, przez które teraz można wyjść na taras. Podwórko jest małe, a rozwiązanie to nie zabrało przestrzeni – pod takim tarasem spokojnie można wygospodarować miejsce na różne sprzęty czy zapas drewna do kominka. Jednak aby taras mógł powstać nad poziomem gruntu, konieczna jest stabilna i solidna konstrukcja.

Konstrukcja nowego tarasu

Solidna płaszczyzna z desek wykonanych z wysokiej jakości drewna sosnowego wsparta jest na metalowych słupach, które odpowiadają za przeniesienie obciążenia całości konstrukcji. To najważniejszy element wznoszony na początku prac. Liczba słupów zawsze w takich przypadkach wynika z powierzchni oraz obciążenia, jakie mają przenosić – w tym przypadku wystarczyło ich osiem. Budowę rozpoczęto od stóp fundamentowych, wylewanych na głębokości określonej względem poziomu przemarzania gruntów w danym regionie – w nich zamocowano słupy.

  • Taras na słupach
  • Taras na słupach

Aby ułożyć deski posadzki tarasu, najpierw konieczne było wybudowanie rusztu, czyli ułożenie legarów. Ze słupami połączono je za pomocą stalowych obejm, od zewnątrz miejsca połączeń osłonięto poziomymi deskami. Deski posadzki tarasu najczęściej sytuuje się prostopadle do fasady domu – tak zrobiono również i w tym przypadku. W tym celu legary montuje się równolegle do ściany tarasu, a deski w poprzek na legarach, czyli równolegle do elewacji i z lekkim spadkiem na zewnątrz (wykorzystuje się w tym celu specjalne kliny), by ułatwić odprowadzenie wody opadowej. Dodatkowo, woda i drobne nieczystości usuwane są z tarasu przez małe szpary między deskami. Całość została zabezpieczona impregnatem koloryzującym. Taras nie został jeszcze zabezpieczony balustradami – na razie mocno połowicznie ich funkcję pełnią solidne donice z kwiatami ustawione na jego krawędzi, ale właściciele zamierzają zrobić balustradę jeszcze w tym roku!

autor: Hania
zdjęcia: K. Jankowska

Post Taras na słupach pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Tu podaj tekst alternatywny
Tu podaj tekst alternatywny
Tu podaj tekst alternatywny
Tu podaj tekst alternatywny